Pewnie część z Was zastanawia się, czy istnieje w praktyce coś, co można by było nazwać bez cienia wątpliwości "hipnotyczną reklamą"? Nie chodzi tu o domysły na temat tego "dlaczego tak, a nie inaczej przedstawiono w niej pewne rzeczy". Reklama, której hipnotyczny przekaz jest jasny, a chęć zastosowania w niej hipnozy nie ulega wątpliwościom. Ponad rok temu Pani Katarzyna P. napisała do mnie z prośbą o namiary na hipnotyzera w wieku średnim, który mógłby wystąpić w reklamie. Nie mam nic przeciwko nieco skuteczniejszej formie reklamy, dopóki w sposób ewidentny nie jest jej celem szkodzenie. Tutaj niestety sytuacja była odmienna. Reklama miała zachęcić do zakupu produktu nie tego, którego potrzebujemy ze względu na dolegliwość, a właśnie tę wspomnianą dolegliwość wywołać u oglądających ją osób. Jak mawia (prześmiewczo) mój przyjaciel: stwórz problem, daj rozwiązanie.
Oczywiście reklama okazała się zapewne sukcesem marketingowym mimo, że w kwestii podawania sugestii popełniono kilka istotnych błędów. Po czym wnioskuję jej sukces? Ujmując to krótko: nie puszczaliby jej tak długo, gdyby była nieskuteczna...w końcu oznaczałoby to dodatkowe straty poza tymi, wynikającymi z jej nakręcenia. Przejdę niemniej do konkretów i powiem w końcu, o jaką reklamę chodzi. Ci z Was, którzy regularnie odwiedzali forum zapewne domyślają się, że chodzi o "Ketonal lek". Przeanalizujmy stopniowo (mając pewność, że taki był cel zważywszy na to, że Pani Katarzyna P., zapytana w mailu przeze mnie o to, czy to o tę reklamę chodziło potwierdziła bez kręcenia ten fakt), jakie zabiegi transowe zostały tam użyte, które u części widzów mogłyby wywołać nieporządane skutki, połączone z chęcią zakupu "rozwiązania ich nowopowstałych problemów".
1. Początek reklamy. Zauważmy na wstępie, kiedy najczęściej była wyświetlana ta reklama. Często są to godziny wieczorne, gdy wielu z oglądających (i należących do grupy docelowej zapewne) widzów była w sposób naturalny wprowadzona już dawno w trans, wynikający ze zmęczenia. Zwrócić należy uwagę na fakt, że ta reklama zawsze rozpoczyna się od około 1/4 do 1/2 sekundy trwającego momentu, gdy mamy czarny ekran. Nie mając obrazu wielu widzów nie spodziewa się tym bardziej pojawienia się nagle dźwięku. Świadomie lub nie- są zaskoczeni tym faktem i taki piskliwy dźwięk powoduje chwilową zmianę stanu świadomości i wejście w trans.
2. Sam piskliwy dźwięk kojarzy się z czymś nieprzyjemnym i w wystarczający sposób drażni uszy widzów, by w łatwiejszy sposób mogli wczuć się w sugerowaną sytuację. Dźwięk zapewne dla niejednej osoby, korzystającej z podobnych technologii, będzie również budzić skojarzenia z dudnieniami różnicowymi. Chociaż według teorii takie dudnienia działają najlepiej na słuchawkach, to sama monotonia tego dźwięku na pewno jest w stanie wywołać efekt transowy.
3.Kolorystyka reklamy- dużo ciemnych kolorów, czerwony, brązowy, pomarańczowy i czarny. Taka kombinacja w sposób podświadomy już przywołuje skojarzenia z ciałem, bólem. Tutaj jednak ważniejsze jest to, co dzieje się w tle, gdy pojawia się nasz hipnotyzer i rozpoczyna w sposób monotonny podawać sugestie. Jeśli dokładnie przyjrzysz się temu, to zauważysz pewnego rodzaju podobieństwo i nawiązanie do typowych spirali hipnotycznych. Rozmycie mocniejsze w tle dodatkowo utrudnia utrzymanie wzroku ostrego (skupionego) i dalej pogłębia stan transowy. Możesz o tym przekonać się samodzielnie, próbując oglądać film z takim efektem rozmycia przez dłuższą chwilę, starając się koncentrować wzrok na elementach rozmytych. Jest to trudne, gdyż nasz umysł szuka sposobu na to, by obraz w miarę możliwości wyostrzyć, a brak efektów w tym kierunku powoduje wspomnianą senność.
4.Sugestie:
5. Zakończenie: znowu obraz tego, jak nasz Ketonal w sposób niezwykły "trafia w miejsce bólu i niszczy je", a wraz z tym kończy się nieprzyjemny dźwięk w tle. Jest to bardzo dobrze zrealizowana metafora rozwiązania, którą umysł każdej, oglądającej tę reklamę osoby będzie w stanie pojąć nie tylko świadomie (czy zastanowi się nad sensem reklamy czy nie- przekaz jest po prostu czytelny), ale i podświadomie tym bardziej.
Jak więc widać tylko na tym przykładzie: należy uważać na to, co oglądamy w telewizji, zwłaszcza późnymi porami. Nie wiadomo, kiedy spec od marketingu wpadnie na podobny pomysł wykorzystania środków medialnych do takich celów. Warto zastanowić się więc, co sugerują nam oglądane reklamy, by jedynie informowanie nas o możliwych problemach (np. jamy ustnej) nie było ich sugerowaniem.
Na koniec oczywiście nie obędzie się bez podania namiarów na reklamę. Niżej filmik do obejrzenia. Zdecydowałem się nie zastosować wyświetlania na ściemnionym ekranie, by nie zaszkodzić żadnej z osób, które reklamy nie znały tym sposobem przypadkiem.