Witaj. Zaloguj się, aby móc komentować.

Artykuły

Proces łamania blokad na widzenie.

Wstęp teoretyczny

Blokada obrazów jest o wiele trudniejsza do złamania niż np. niska podatność na lewitację ręki, czy katalepsję. Blokada widzenia obrazów, co ważne nie musi wiązać się z samą niepodatnością na ich widzenie: trzeba wyróżnić dwie rzeczy, czyli podatność na widzenie czegoś i blokady na widzenie czegoś. To pierwsze definiuje jakość tego, co już widzisz, a raczej tego, co istnieje nawet, jeśli tego nie widzisz świadomie i nie potrafisz z tego wyciągnąć informacji o kolorach, kształtach itp., czyli mówiąc krótko: jeśli nie umiesz tego odebrać świadomie, bo coś przeszkadza Ci w tym. To drugie mówi o rzeczach, które zasłaniają obraz, który istnieje, ale jego przebicie się do świadomości jest blokowane.

Temat łamania blokady na obrazy jest więc dość zawiły i czasem mnie zadziwia, że mimo tego jakoś tę blokadę zdjąłem po wielu staraniach (przynajmniej 2-3 godziny, gdy zrozumiałem ten mechanizm, zajęło mi jego ominięcie czy poprawienie). Jak więc widać, nie jest rzeczą banalną dojście do tego, co trzeba zrobić, by złamać blokadę. I tutaj ponownie napominam o to, że jeśli chce się jakiekolwiek blokady łamać w sposób energetyczny, to w zasadzie w co najmniej 80% przypadków jest potrzebne co najmniej widzenie aur intuicyjne, jak nie widzenie astralne pełne. Opis na stronie techniki widzenia intuicyjnego aur jest i podkreślam raz jeszcze: to widzenie jest nie tylko prawdziwe, ale daje ważniejsze i często bardziej obiektywne informacje, niż widzenie fizyczne i większy dostęp do zmian! Potrzebujesz widzieć podatność na widzenie obrazów. Jeśli przekroczy z 30-40% (zmapuj, przy ilu teoretycznie powinieneś widzieć obraz, a jaką masz podatność faktycznie. Te 30-40% jest dla mnie, wg mojej mapy) to znaczy, że sam problem nie odbierania świadomego obrazów jest w blokadzie na widzenie obrazów, a nie samej podatności. Czyli w tym momencie, gdy wiesz to, nie zajmujesz się podatnością, a łamaniem blokady na widzenie obrazów, a to już będzie opisane niżej.



Dlaczego niektórzy nie widzą nic w transie?

Wg mnie odpowiedź jest prosta: jest coś, co obraz, tworzony przez podświadomość całkowicie przysłania. Obraz istnieje, ale jest zasłaniany. Porównując to do rzeczywistości: to tak, jakby mieć telewizor, który działa i postawić przed kineskopem czarny, duży arkusz. Czy to, że przez ten arkusz nie widzi się obrazu z kineskopu znaczy, że ten obraz
nie powstaje? Oczywiście, że powstaje, tylko jego odbiór jest niemożliwy. Rozumiesz teraz, o co mi chodzi? Mam nadzieję, że jasno to ująłem.


Problem widzenia obrazów jest nieco bardziej złożony, niż się wydaje. Przyjrzyjmy się może poniższym możliwościom tego, jak obraz powstaje w naszym umyśle i jak jest „widziany”.


Pierwsze możliwości:

Obraz pierwszy z lewej jest zasłonięty przez blokadę astralną (czy tez w podświadomości- nie ważne, czy jest to w astralu, czy podświadomości- zdejmuje się to i tak energetycznie, więc kogo to obchodzi, gdzie jest ta blokada?!?!).
Obraz drugi również jest zasłonięty, ale sama zasłona jest już przezroczysta, co znaczy, że możemy świadomie go zobaczyć prawdopodobnie w dużym stopniu lub całości nawet.
Obraz trzeci jest całkowicie widzialny, nieograniczony niczym. Osoba widzi go bardzo realistycznie. Zauważmy, że w każdym przypadku powstały obraz sam w sobie jest bardzo realny i duży. Gdyby nie ta zasłona, każdy widziałby go tak samo, czyli tutaj sama podatność na jego świadome widzenie i odbiór jest duża, tylko ta zasłona nie pozwala zobaczyć go. To trochę tak, jakby ktoś kazał Ci oglądać coś i jednocześnie przystawił rękę tuż przed oczami. Chodzi mi o to, że niezależnie od tego, jak w podświadomości powstał obraz, tutaj jego widzialność bądź nie zależy od zasłony, która go ogranicza. Sam w sobie jest taki sam.


Kolejne możliwości:

Obraz z lewej zasłania również częściowo przezroczysta zasłona, ale jest ona bardziej zrobiona ze światła i powoduje jego prześwietlenie. Z kolei na drugim i trzecim widać kształty, ale trudność jest w tym, by kolory dokładnie ocenić. Na drugim widać w zasadzie tylko kształty, a na trzecim kolory są mocno przyciemnione i ograniczają rozróżnianie kształtów. Trzeba być świadomym, że problemy z jakością obrazów czy ich w ogóle jakimkolwiek widzeniem są bardzo różne.


Ostatnie możliwości:

Widzimy na obrazie po lewej, że jest on czarno-biały i ciemny. Ledwo co daje się z niego coś wyciągnąć. Trzeba jeszcze wiedzieć, że ten obraz po lewej i tak podkręciłem mocniej, niż widzi go osoba (sam prawie każdą formę widzenia obrazów miałem, stąd wiem jak i inni je widzą). Osoba taka świadomie widzi TYLKO czerń, ale z tej czerni, jak to mówi Halkiew może wyciągnąć informacje o kształtach i czasem kolorach. To ważne. Drugi obrazek z zestawu z kolei jest nieostry, a ostatni za mały i przez to trudno z niego coś wyciągnąć.


W praktyce hipnotycznej najgorszym z możliwych wydawać by się mogło etapem jest moment, gdy nic nie widzi się w transie. Nie można w pewien sposób kilku ciekawych zjawisk hipnotycznych doświadczać, związanych z obrazami. Nim dalej przejdę do tłumaczenia, co zrobić z blokadą, by ją zdjąć, trzeba wiedzieć, które sytuacje z powyższych rysunków wskazują na blokadę lub częściowo to robią. Pierwszy rysunek z dołączonych do artykułu bezwzględnie mówi o blokadzie- nie widać, więc blokada jest. Drugi mówi o tym, że blokada jest nieco osłabiona. Można więc sprawnie dokończyć jej niszczenie, robiąc to świadomie. Trzeci mówi o braku blokady. Z drugiego rzędu z reguły sytuacja pierwsza mówi o tym, że trzeba odpowiednio technikami na podatność, o których pisałem, dopasować jego jasność- obniżyć ją. Może jednak się okazać, że nie widać przez półprzezroczystą świetlistą zasłonę- to też jest możliwe. Skup się na tym więc i zobacz, czy jest coś faktycznie przed obrazem. Zrób to przy otwartych oczach, by było to bardziej obiektywne. Druga i trzecia sytuacja mówią bardziej o niskiej podatności na widzenie obrazów niż o realnej blokadzie. Tutaj więc podkręcamy podatność, zamiast szukać blokady. Niemniej jeśli mimo wielu prób, gdy stosowaliśmy technikę podatności do innych celów skutecznie, a do tego nic ona nie dawała, wskazywać to może na istotnie blokadę specyficzną, też najpewniej częściowo przepuszczalną lub w charakterystyczny sposób deformującą informacje z obrazu. Na dole mamy już zestaw, który mówi wg mnie zdecydowanie o niskiej podatności, a nie o blokadzie. Obraz widać, więc blokady raczej nie ma. Natomiast co tutaj napomnieć musze: w pierwszym podkręć podatność na widzenie kolorów, na jasność i jeśli nie pomoże to znaczy, że jest czarna, przezroczysta zasłona przed obrazem lub cokolwiek innego, co zasłania obraz częściowo. W drugiej sytuacji jest kwestia ostrości- podkręć ją technikami na podatność. W trzecim kwestia odległości obrazu. Tu w zasadzie mogą pomóc dwie rzeczy: podatność na wzrastanie obrazu, czy jego panoramiczność- możesz ją podkręcić technikami z artykułu o podatności lub mentalnym dotykiem energetycznym złapać go, jeśli go widzisz astralnie i przybliżyć.
Wracając jednak do samej blokady. To wszystko wyżej pisałem po to, byś umiał lub umiała odróżnić blokadę na widzenie od niepodatności na widzenie. Na potrzeby tego arta te dwie rzeczy nie są tożsame. Przejdziemy teraz do kilku właściwych technik niszczenia blokady na obrazy.


Technik 1- Medytacja nad celem

Co Ci mogę polecić to trochę pomedytuj i skup się na tym, co zasłania obraz. To tak, jakbyś miał zdjęcie przed sobą, ale przed nim walnął duży, czarny karton, czy ścianę czarną- trzeba to zniszczyć, przynajmniej częściowo by widzieć obraz (chociaż osłabić). Użyj jakiejkolwiek wizualizacji do tego, by to zniszczyć. Dodam jeszcze, że osobiście widzę obrazy, ale tylko gdy wchodzę ze swoich nagrań mp3. Inni nie potrafią jeszcze wymusić widzenia obrazów u mnie, chociaż może to być kwestia tego, że jeśli chodzi o hipnozę, to wielu znajomych mam w tematach hipnozy, ale nieco brak im praktyki- z reguły tym znajomym to ja funduję sesyjkę hipnozy, a oni mi dużo rzadziej. U mnie też dodatkowo widzenie obrazów jest możliwe tylko przy wprowadzaniu werbalnym, co jest naprawdę bardzo, bardzo rzadkie. Wiele razy, bardzo wiele transowałem już osoby energetycznie i już na dobre odstawiłem praktycznie wprowadzanie werbalne w trans, ale na sobie mogę wywoływać zjawiska hipnotyczny, związane z widzeniem obrazów wchodząc jedynie od początku do końca przez wizualizację- prowadzenie werbalne. Może w moim przypadku wynikać też to z większej podatności werbalnej niż energetycznej, co jest również bardzo, bardzo rzadkie, a kumple energetycznie zawsze mnie wprowadzali. Podsumowując: znajdź tą zasłonę i zniszcz ją wizualizacją wybraną. Znalezienie jej może się również odbyć na zasadzie wiedzenia, że ona tam jest. Wtedy jak już czujesz, gdzie masz kierować intencję na jej zniszczenie, bierzesz się do tego. Poświęć na to kilka minut chociaż. Ważne: nie przemieszczaj jej, jak sugeruje NLP, bo to nic Ci nie da na dłuższą metę, bo i tak wróci na miejsce swoje. Jeśli będąc pewnym (sprawdzając submodalność, czyli dla nie NLPowców: parametry np. położenie w przestrzeniu, wielkość itp. tej zasłony znaczy, czy istnieje i gdzie jest mniej więcej i jak wygląda) że ją rozwaliłeś, dalej nie widzisz obrazów, to skup się na:

  • zwiększaniu ich jasności, intensywności, ostrości
  • zwiększaniu podatności na widzenie w transie obrazów i filmów
  • zwiększanie jakości obrazów- ich widzialności i na innych, które wpadną Ci do głowy.

Jeśli to nie daje efektu- szukaj innej zasłony i ją rozwal, bo często jest po kilka. Ja kilka takich zasłon rozwalałem, nim zacząłem wszystko pięknie widzieć w sposób naprawdę realistyczny. Czym możesz ją rozwalać? Tym, co Ci wpadnie do głowy: spal ją, pociachaj mieczem, wysadź w powietrze, potnij laserem, podziuraw z armaty, palnikiem ją przetnij, rozpuść kwasem- zrób, co chcesz. Ważne, byś intuicyjnie wybrał najlepszą metodę w tym przypadku dla tej konkretnej zasłony i obserwował, czy coś to zmienia.


Technika 2- Symbole

Technika, której ja sam użyłem, by rozwalić swoją zasłonę. Narysowałem na niej mentalnie mnóstwo symboli, a całość robiłem nie w transie, a właśnie przy otwartych oczach. Z racji, że mogę widzieć astral, kiedy tylko chcę i to, co jest mi potrzebne, to nastawiłem się na zlokalizowanie tej zasłony i zwyczajnie narysowałem na niej kilka symboli i zaczęła się rozpadać. Technika z symbolami bardzo, bardzo wiele razy już była napominana na stronie i jest to codziennie używana przeze mnie forma tworzenia czegokolwiek energetycznie- wszelkich energetycznych niemal działań. Jest praktycznie niezawodna, jeśli ma się odpowiednią wiedzę świadomą, bądź podświadomą na ich temat. Opis techniki jest w dziale z hipnozą magnetyczną, artykuł o uwodzeniu energetycznym. Wystarczy, że przeczytasz fragment odnośnie symboli i odpowiednio dostosujesz na potrzeby niszczenia blokady.


Technika 3- Szukanie niespójności

Użyj techniki trudnej, lecz skutecznej ze strony (artykuł szukanie niespójności z działu ezoteryka/rozwój duchowy) po to, by dojść do tego, co wywołało blokadę, a wtedy sama się rozwali i dodatkowo pociągnie to za sobą dalszy rozwój. Technika trudna, lecz da w miarę pewny efekt, jeśli dobrze ją zrobisz. Sam przekonałem się na sobie i na innych, jak jakiekolwiek wydarzenie negatywne z przeszłości może obniżyć zdolność wchodzenia w hipnozę, oraz skutecznie blokować jej pewne aspekty, dlatego ta technika jest tym bardziej dobra. Wg mojej teorii człowiek z natury jest bardzo podatny, ale to, co w jego życiu dzieje się negatywnego w mniejszym, bądź większym stopniu go blokuje z każdą chwilą. Stąd też dzieci wg wielu ekspertów, zajmujących się tymi sprawami naukowo, są bardziej podatne. Warto to zapamiętać i na to zwrócić w przyszłości uwagę.


Zakończenie

Chciałbym Ci jeszcze zwrócić uwagę na parę rzeczy, które u siebie zauważyłem, gdy rozpatrywałem problem widzenia i które pojawiały się także i u LJ, gdy miał blokadę na widzenie przez jakiś czas. Przede wszystkim to, jak blokada się zachowuje: z naszych wspólnych obserwacji wynikało, że ona jest jakby zsynchronizowana z ruchem powiek nieraz. Znaczy to tyle, że jeśli zamknę oczy, ta zasłona przemieszcza się tak, by być tuż przed nimi, natomiast gdy je otworzę, to ona również się unosi. Co to znaczy w praktyce? Mogę mieć ładne wizje i to nawet realistyczne przy otwartych oczach. Nie mówię tu tylko o wizualizacji przy otwartych oczach, ale o spontanicznym, częstym u mnie nawrocie wspomnień z poprzednich wcieleń, które są o wiele intensywniejsze i prawdziwsze, niż najlepsza moja wizualizacja. Nie mogę natomiast w momencie, gdy mam blokadę widzieć przy zamkniętych oczach, co pokazuje, że jest ona w pewien sposób ciekawa i wyrafinowana, bo po otworzeniu oczu znika Ci z pola widzenia i nie wiesz, gdzie jej szukać. Być może ta wskazówka pomoże Ci ją namierzyć. Poza tym, jeśli zauważysz, że blokada ta jest z czymś połączona energetycznie, co może ją wzmacniać czy zasilać, to wpierw odetnij połączenie. To automatycznie zacznie ją osłabiać. Inaczej będzie ona się odnawiać. Nie jest to oczywiste, czy połączenie będzie, czy nie, ale zdarza się. Zwracaj więc uwagę na każde aspekty tego, jak wygląda ona. Życzę powodzenia w pozbywaniu się ograniczeń i dalszym rozwoju i pracy nad sobą.

Comments   

 
# Łukasz 2010-04-24 22:26
Natomiast ja po NLP-ersku powiem, że jak ktokolwiek mi mówił że 'nie widzi obrazów' to zajmowało kilka minut żeby jednak widział ;) Gdyby ktoś w ogóle nie widział obrazów to byłby naprawdę nieźle kopnięty - wystarczy zapytać jaki kolor ma jego pokój albo czy jego dziewczyna ma wąsy - nie ma bata, musi to sobie wyobrazić żeby odpowiedzieć ;) Potem tylko kilka chwil na przerzucenie tego do podświadomości żeby zamienić poprzednie przekonanie ('nie umiem widzieć obrazów') i wsio :)
 
 
# Wampirek 2010-04-24 22:52
Nie - musi to wiedzieć, by odpowiedzieć, nie widzieć. Nie musisz widzieć daty zakończenia wojny światowej, by znać odpowiedź na pytanie, kiedy to było. Nie muszę widzieć ptaka, by słyszeć go i wiedzieć, skąd dobiega jego głos.

Quote:
Gdyby ktoś w ogóle nie widział obrazów to byłby naprawdę nieźle kopnięty
Są tacy, co nie potrafią wyobrazić sobie nawet tego, co widzieli przed chwilą, mają słabą pamięć wspomnień itp.

To nie jest kwestia przekonania, bo chyba mówisz o czymś zupełnie innym zresztą i mylisz "widzieć" od "wyobrażać sobie". W artykule mówimy o widzeniu, nie wyobrażaniu sobie, a wyobrażanie jest w hierarchii bliskości do stanu widzenia na poziomie 1/10 - prawie najniższym poza zerem, gdzie ktoś nie potrafi nawet wyobrazić sobie przez dłużej niż 2-3 sekundy czegoś. Widzieć znaczy widzieć. Jak widzę monitor, to nie myślę o tym, by go widzieć, tylko patrzę na niego i widzę go tak czy inaczej. Jak chodzi o wywołanie halucynacji wzrokowych to chodzi o to, by osoba widziała bez myślenia nad tym, co mogłaby widzieć - ma widzieć samoistnie tak samo, jak nie musisz skupiać się na widzeniu ekranu, z którego czytasz ten tekst. Ot taka różnica, znacząca dla samej hipnozy. Stawianie świadomej wizualizacji na równi lub w bliskości dużej do oczekiwanych efektów w postaci widzenia zbliżonego bardziej do snów lub rzeczywistości jest dość ograniczające o tyle, że nie podnosimy sobie poprzeczki w tym, by uzyskać pełny efekt, a nie ledwo myśleć o efekcie, bez konkretnych tego wyników. Widzenia nie utożsamiam z wyobrażaniem sobie. Widzenie następuje bez wysiłku świadomości, by utrzymywało się w umyśle - nie musisz starać się o to, by widzieć ten tekst, po prostu otwierasz oczy. Tak samo ma to działać w transie, jeśli chcemy uznać uzyskane efekty za dobre w tej kwestii. Najlepiej, by jakość takiego widzenia zbliżała się lub przewyższała jakość rzeczywistości widzianej oczami fizycznymi lub co najmniej dorównała jakości intensywnych i kolorowych snów.
 
 
# Łukasz 2010-04-25 08:17
Wow, dzięki za odpowiedź... Teraz chyba trochę bardziej ogarniam to 'widzenie', choć jeszcze muszę się w to zagłębić ;)
To druga sprawa - a'propos nastawienia, z mojego doświadczenia (znowu NLP, nie hipnoza akurat) lepsze efekty daje przestawienie się z konceptu 'rozwalania', 'przełamywania' (które zakładają mnóstwo niekorzystnych rzeczy) na chociażby 'zdjęcie' i inne... Moje zboczenie lingwistyczne trochę, choć wg. mnie różnica jest spora i daje bardzo różne efekty w pracy z ludźmi (zawsze doprowadzam ich do momentu kiedy nie 'pokonują' problemu tylko go przynajmniej 'rozwiązują').. . Nie wiem jakie jest Twoje do tego podejście ale być może warto by było spróbować :)
 
 
# Wampirek 2010-04-25 08:40
W tej kwestii znowu mam zupełnie inne zdanie. Gdy nadajesz większe znaczenie procesowi, który zachodzi - urasta on do rangi trudniejszego, niż jest - to podświadomość wkłada dużo więcej wysiłku w rozwiązanie problemu danego. Stąd też choćby w transie wymaga się od podświadomości np. 100 razy większego uczucia rozluźnienia, a nie np. o połowę większego rozluźnienia. Dając trudniejszy cel podświadomość wkłada więcej energii w jego realizację - w tym pozytywnym sensie, dając większe szanse na zrealizowanie go.

Tą lingwistyką nie sugeruj się raczej za bardzo - po swoim praktyku NLP przez długi czas (z pół roku) trwałem w "schematach" postępowania, które wziąłem z kursów. Odszedłem od nich, gdy na wstępie zauważyłem, że "nie, spróbuj, ale" i ich skuteczność taka, jak opisuje NLP ma się nijak do tego, jak działają te słowa w transie. One działają na świadomość, nie podświadomość.

Nie będziesz czuł żadnego bólu.
Nie będziesz bał się.
Nie sprawi to Tobie problemów.
Nie [...]

W transie działały tak, jak powinny. Ktoś oczywiście może zrobić "antydoświadcze nie" i "wykazać", że jednak było inaczej. Pytanie: czy te same sugestie, podane w formie tzw. pozytywnej przyniosą pożądany skutek? Pewnie nie. Drugie: czy te same sugestie, gdyby jednak przyniosły pożądany skutek, po ponownym użyciu formy negatywnej przestaną znowu działać? Będą działały dalej - po prostu trochę trwało, nim podświadomość zrealizowała sugestie, podane wcześniej.

Inne błędy założenia, że np. nie jest nieinterpretowa ne przez podświadomość, będąc pomijane jest chociażby takie, że jeśli podświadomość czegoś nie rozumie (słowa nie), to jak świadomość, która jest jej częścią, czerpie z niej i jest od niej zależna, miałaby rozumieć? No i dalej: jak w takim razie jest to możliwe, że sama podświadomość opowiada o czymś w rozmowie automatycznej, używając słowa nie, czy też mówi o czymś we śnie w formie negatywnej (z zastosowaniem słowa nie)? Gdyby nawet była tak "przewrotna" wiedząc, że to dlatego, iż "nie i tak na mnie nie działa", to przecież znaczyłoby, że wie, co oznacza "nie" w tych kontekstach. To by burzyło kolejną popularną teorię (zresztą i tak błędną), że podświadomość nie myśli logicznie.

Nie, spróbuj, ale - działają wg założeń NLP czasem, ale na świadomość, a nie podświadomość. Świadomość często "zawiesza się" i wtedy tego "nie" nie usłyszy. Spróbuj i ale, to bardziej kwestia metaprogramów - u mnie metaprogram (w większości kontekstów) dążenia sprawia, że spróbuj dla mnie ma znaczenie takie, jak "podejmij się tego", a nie "nie trać na to czasu".
 
 
# Łukasz 2010-04-25 08:54
Quoting Wampirek:
W tej kwestii znowu mam zupełnie inne zdanie. Gdy nadajesz większe znaczenie procesowi, który zachodzi - urasta on do rangi trudniejszego, niż jest - to podświadomość wkłada dużo więcej wysiłku w rozwiązanie problemu danego.

Okej, to mnie przekonało że jest drugi punkt widzenia :) Choć będę musiał się tego przekonać osobiście, dzięki :)

Quoting Wampirek:
Tą lingwistyką nie sugeruj się raczej za bardzo - po swoim praktyku NLP przez długi czas (z pół roku) trwałem w "schematach" postępowania, które wziąłem z kursów. Odszedłem od nich, gdy na wstępie zauważyłem, że "nie, spróbuj, ale" i ich skuteczność taka, jak opisuje NLP ma się nijak do tego, jak działają te słowa w transie. One działają na świadomość, nie podświadomość.

Lingwistyka jest dużo szerszym zagadnieniem niż schematy i patterny 'nie myśl o tym jak...', ale mam wrażenie że to najpopularniejs za droga - najpierw to (i myślenie że to o to tu chodzi), a potem coraz głębiej - i tu dochodzi to jak lingwistyka wpływa bezpośrednio na wyobrażenia drugiej osoby, jej postrzeganie rzeczy i dużo dużo dużo innych, to 'nie' to popularny mit dotyczący tego jak w NLP postrzega się lingwistykę :) A że uczą tego na praktykach - zależy jak i gdzie, to jest po prostu bardzo duże uproszczenie... (btw. gdzie robiłeś praktyka? :) )
 
 
# Wampirek 2010-04-25 12:06
Quote:
Lingwistyka jest dużo szerszym zagadnieniem niż schematy i patterny 'nie myśl o tym jak...'
Wymieniłem tylko przykłady tego, jak zafałszowane potrafią być teorie, głoszone przez NLP - już przy samych założeniach. Jeśli o lingwistykę chodzi, to między innymi z tym, co podałeś jako swój przykład - nie zgodziłbym się również. Żadna lingwistyka nie działa, dopóki nie oddziałuje na emocje - przykład podany przez Ciebie w moim przypadku ani trochę nie oddziaływałby. Średnio połowa osób zważywszy na to, jak różni jesteśmy od siebie - wolałaby rozwalić (gdy coś rozwalimy, to z założenia nie ma już dla tego czegoś odwrotu w końcu), a dla części zdejmowanie byłoby lepsze. Niemniej tutaj (w przypadku zdejmowania) może pojawić się u nich zawód, gdy z racji na założenie, że nie potrzeba do tego wysiłku i przyjdzie to od razu nie uzyskali pożądanego efektu - szybko poddają się. Zdejmowanie też zakłada, że to, co nas ograniczało gdzieś dalej w nas jest i może wrócić - lingwistycznie też można byłoby uznać za niekorzystne. Każde słowo może mieć swoje pozytywne i negatywne oddziaływanie dla niektórych osób - dla mnie słowa nie niosą ze sobą większej wartości poza przekazywaną informacją. Artykuł, gdy znajdę kiedyś czas nieco przeredaguję, bo część rzeczy mogłaby nieco wprowadzać w błąd, albo być niejasna - od długiego czasu zresztą bardziej idę w kierunku pracowania nad podatnością przez odpowiednią konwersację z podświadomością i liczne metody wizualizacyjne, których na stronie nie opiszę, bo planuję robić z tego szkolenia indywidualne. Jak znajdę czas to szczegóły w tej kwestii pojawią się na stronie już wkrótce.

Praktyka robiłem u Grzegorza Halkiewa i Anny Opali - nie wpłynęło to w żaden sposób na moją decyzję. Spotkałem się z niejedną osobą, niezadowoloną z pracy tych "z górnej półki cenowej" trenerów (nie chcę wymieniać nazwisk, ale jestem przekonany, że każdy obeznany w temacie nie ma wątpliwości, o kogo chodzi i na pewno nie o wyżej wymienionych) i wiem, że trener nie ma tutaj większego znaczenia. Tak czy inaczej: trafisz na osoby, którym "najgenialniejs za na świecie lingwistyka" nic nie da i musisz zupełnie innym sposobem podejść do nich. Często z takimi spotykam się właśnie, by rozwiązać ich problemy, zwłaszcza z podatnością hipnotyczną.
 
 
# Łukasz 2010-04-25 15:47
Sama lingwistyka to tak jakbyś chciał jechać samą kierownicą ;)
Cóż, mamy po prostu odmienne poglądy, nie ma sensu się przekonywać :)
Pozdrawiam! :)
 
 
# Wampirek 2010-04-25 15:52
Albo coś działa, albo nie, jeśli żadne, znane mi sposoby weryfikacji skuteczności w żaden możliwy sposób nie pokazują, że coś działa, to tego nie stosuję, bo i po co? ;-)

Pozdrawiam.